Etykiety

sobota, 1 czerwca 2013


Jabłka Adama (2005)
 
Gatunek: Czarna Komedia, Dramat
Reżyseria: Anders Thomas Jensen
Scenariusz: Anders Thomas Jensen
Produkcja: Dania, Niemcy





Fabułę filmu porównałbym do spływu rwącym górskim potokiem. Płyniesz wśród pięknych łąk kontemplując przyrodę, aby po chwili przeżyć zaskakujący skok adrenaliny. Bryzgi wody wywracają łódkę. Wracasz do niej naprędce, aby zaczerpnąć tchu i niecierpliwie czekasz na więcej. Tak obrazowo opisałbym moją przygodę z tym doskonałym filmem Andersa Thomasa Jensena (uhonorowanym w 2005 roku Nagrodą Publiczności Warszawskiego Międzynarodowego Festiwalu Filmowego).
Oczami Adama (Ulrich Tomsen), zwolnionego warunkowo z więzienia neonazisty, poznajemy codzienność wiejskiej plebanii, położonej gdzieś na zapomnianej duńskiej prowincji. Miejscowy pastor Ivan (Mads Mikkelsen), który oprowadza nowego gościa, osobiście odpowiada za resocjalizację podopiecznych. Ścieżki sprawiedliwych w domu bożym poszukują jeszcze: Gunnar, niegdyś światowej klasy tenisista, aktualnie otyły kleptoman i alkoholik oraz pochodzący z Arabii Saudyjskiej Khalid, który jak mówi „z powodów politycznych” regularnie z bronią w ręku rabuje stacje paliw.
Adama, który otwarcie przyznaje że jest człowiekiem złym, niesamowicie drażni nieprawdopodobny optymizm Ivana oraz jego wiara w bliźniego. Dlatego postanawia on złamać pastora, wystawiając go na próbę na wszystkie znane sobie sposoby. W tle tej nieustannej walki między dwoma wyrazistymi bohaterami, widz otrzymuje całą serię nieprawdopodobnie komicznych gagów. Przeważnie serwowanych w iście dramatycznych okolicznościach lub też okraszonych zaskakująco podniosłym finałem.
Na plebani zjawiają się kolejni, nie zawsze mile widziani goście. Na jaw wychodzą nowe nieprawdopodobne fakty z przeszłości. Galopujące emocje bohaterów, jak gdyby w odbiciu lustra wody, obserwujemy przez pryzmat rosnącej w ogrodzie jabłoni, która ma pomóc Adamowi stać się lepszym człowiekiem.
Trudne z pozoru problemy społeczne oraz dość oczywiste zagadnienia religijne trafiają do widza z zadziwiająca lekkością. Podczas seansu doświadczamy grozy, refleksji, nieoczekiwanych zwrotów akcji i przede wszystkim dużej dawki czarnego humoru w najlepszym angielskim stylu.
Naprawdę wielkie kino.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz